Gdy po II wojnie światowej polscy repatrianci z francuskiego Alès osiedlali się w regionie wałbrzyskim, przywieźli ze sobą coś więcej niż skromny dobytek. Przywieźli miłość do petanque – gry, która w ich starej - nowej ojczyźnie miała zapuścić głębokie korzenie. Miniony weekend pokazał, że to dziedzictwo nie tylko przetrwało, ale rodzi owoce na najwyższym europejskim poziomie. Zawodnicy KSP Jedlina dali prawdziwy popis formy, błyszcząc zarówno w austriackim Illmitz, jak i na małopolskich bulodromach.
Austriacki maraton. Jedlina kontra europejska elita
Wyobraźmy sobie 115 naszpikowanych gwiazdami ekip z całego kontynentu, palące słońce i morderczy dystans pięciu rund fazy podstawowej. W takich okolicznościach, podczas prestiżowego turnieju Centrope Cup Austria 2026 w Illmitz, przyszło rywalizować polskim zespołom.
Emocje sięgnęły zenitu, gdy triplet KSP Jedlina-POLAND w składzie: Beata Urbaniak, Kazimierz Urbaniak i Hubert Maciejewski rozbił bank w eliminacjach, wskakując na kapitalne, 9. miejsce. Jako jedyna ekipa z Polski zameldowali się w elitarnej fazie play-off. I choć bezwzględne reguły pucharowe zatrzymały ich już w pierwszej rundzie (1/16 finału), ostateczna 17. lokata w Europie to powód do ogromnej dumy. Starsi kibice z pewnością pamiętają ich spektakularne 4. miejsce z 2024 roku, ale umówmy się – powrót do czołówki tak gigantycznego turnieju po dwóch latach to potężny wyczyn.
Niedzielny nokaut: Urbaniakowie bez straty meczu!
Jeśli ktoś myślał, że sobotnie zmęczenie podetnie Polakom skrzydła, był w głębokim błędzie. W niedzielę do gry wkroczyły dublety, a na starcie zameldowało się 71 par. To, co zrobili Beata i Kazimierz Urbaniak, przejdzie do historii ich występów w Centrope Cup.
Polskie małżeństwo szło przez turniej jak taran, wygrywając absolutnie wszystkie mecze. Perfekcyjna seria dała im fantastyczne, 4. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zabrakło niewiele do pełni szczęścia, ale styl, w jakim Urbaniakowie rozmontowywali kolejnych rywali, zasługuje na owacje na stojąco.
Myślenice też należały do Jedliny
W tym samym czasie, gdy w Austrii kurz opadał po rzutach Urbaniaków, kilkaset kilometrów dalej – w Małopolsce – trwał Międzynarodowy Festiwal Petanque w Myślenicach. Tam również głośno było o marce, jaką jest KSP Jedlina.
Wszystko za sprawą Urszuli Brzewskiej-Koniuszy. Zawodniczka z Jedliny-Zdroju połączyła siły z lubartowskim duetem: Jarosławem Krzyżanowskim i Markiem Szymczakiem. Ta międzyklubowa koalicja okazała się mieszanką piorunującą. Świetna chemia w zespole i żelazna konsekwencja taktyczna doprowadziły ten polsko-lubartowski triplet do wysokiego, 4. miejsca. Kolejne „pudło” otarło się o włos, potwierdzając niesamowity głód zwycięstw naszych graczy.
Coś więcej niż sport
Sukcesy z minionego weekendu to nie przypadek, ani jednorazowy kaprys losu. To prosta linia prowadząca od tamtych powojennych osadników z Alès, którzy na wałbrzyskiej ziemi rzucali pierwsze bule, tęskniąc za południem Francji. Dzisiejsi reprezentanci KSP Jedlina udowadniają, że tamta pasja została przekuta w profesjonalizm czystej próby. Jedlina-Zdrój to dziś nie tylko uzdrowisko – to także jedna z najsilniejszych, o ile nie najważniejsza stolica polskiego petanque. Francuski gen ma się tam świetnie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz