Wałbrzych przyzwyczaił nas do spektakularnych widoków — monumentalnego Zamku Książ, kolorowych kamieniczek w centrum czy postindustrialnych gmachów Starej Kopalni. Jednak na mapie miasta istnieje miejsce, które nie krzyczy swoją historią, nie epatuje monumentalnością i rzadko trafia na listy „top 10 atrakcji”. To Rusinowa — dzielnica, która udowadnia, że ciekawsze opowieści kryją się także w codzienności.
Od średniowiecznej osady do arystokratycznych dóbr
Zanim Rusinowa stała się częścią Wałbrzycha, przez stulecia funkcjonowała jako samodzielna wieś, znana pod nazwą Risendorf. Jej korzenie sięgają głębokiego średniowiecza, kiedy była typową śląską osadą rolniczą. To tutaj ziemia była przekazywana z pokolenia na pokolenie, a rytm życia wyznaczały pory roku i praca na roli.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak, gdy te tereny przeszły w ręce rodu Czettritzów (Czettritz-Neuhaus). Była to jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych rodzin szlacheckich na Dolnym Śląsku. Fakt, że Rusinowa należała do ich dóbr, oznaczał, że nie była ona zwykłą wsią — stanowiła istotny element arystokratycznej struktury gospodarczej i reprezentacyjnej regionu.
Więcej zobaczysz w materiale wideo
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz