Po sąsiedzku

Zamknij

Urząd pracy bez kolejek. Problem nie zniknął – tylko zmienił twarz

Marek Szeles Marek Szeles 14:12, 25.03.2026 Aktualizacja: 14:13, 25.03.2026
Skomentuj Urząd pracy bez kolejek. Problem nie zniknął – tylko zmienił twarz

Kiedyś Powiatowy Urząd Pracy w Wałbrzychu kojarzył się z jednym obrazkiem: tłum, nerwy i kolejka, która kończyła się gdzieś na korytarzu. Dziś? Cisza, kilka osób, spokój. Na pierwszy rzut oka – sukces. Ale to tylko połowa prawdy.

Bo bezrobocie wcale nie zniknęło. Ono się po prostu… przebranżowiło.

Młodzi nie stoją w kolejce

Do trzydziestego roku życia mamy 395 osób bezrobotnych, więc nie jest to duża grupa – mówi dyrektorka PUP w Wałbrzychu, Agnieszka Zawadzka.

I to jest dobra wiadomość. Młodzi coraz częściej radzą sobie sami – są bardziej mobilni, elastyczni, szybciej zmieniają branże. Problem zaczyna się gdzie indziej.

Największy ciężar? 45+

Powyżej czterdziestego piątego roku życia mamy już czterdzieści jeden procent – słyszymy.

To ludzie w teorii w „najlepszym wieku produkcyjnym”, a w praktyce – często wypchnięci poza rynek. Nie dlatego, że nie chcą pracować, ale dlatego, że świat pracy zdążył im odjechać. Technologie, wymagania, tempo – to już nie ten sam rynek, co 10 czy 20 lat temu.

Wykształcenie, którego brakuje

Najbardziej niewygodna statystyka? Ponad 40% bezrobotnych ma wykształcenie podstawowe lub niższe. To nie jest detal. To fundament problemu. Bo rynek pracy w regionie coraz bardziej potrzebuje konkretnych umiejętności – technicznych, specjalistycznych, często potwierdzonych certyfikatami. A tu mamy grupę, która startuje kilka poziomów niżej.

Duża jest grupa bez wykształcenia… – przyznaje wprost Zawadzka.

I tu pojawia się jeszcze jeden temat, o którym rzadko mówi się głośno.

Nie każdy chce pracować

Urząd pracy to dziś nie tylko ludzie szukający zatrudnienia. To także ci, którzy… funkcjonują w systemie jako "zawodowi" bezrobotni

Jest jakaś grupa, która tę ścieżkę życiową sobie wybrała i po prostu tam jest – pada w rozmowie.

Krótko mówiąc: część zarejestrowanych bezrobotnych nie szuka pracy aktywnie. I to zmienia całą optykę statystyk.

Do urzędu pracy już niekoniecznie „po zasiłek”

Jeśli ktoś nadal myśli, że PUP to miejsce do „odhaczenia zasiłku”, to jest jakieś 15 lat do tyłu. Dziś to bardziej centrum przekwalifikowania niż biuro wypłat.

Jest duże zainteresowanie szkoleniami – mówi dyrektorka.

I trudno się dziwić. Bo urząd może sfinansować kurs, który realnie zmienia sytuację zawodową: od wózków widłowych, przez uprawnienia techniczne, po kursy dla kierowców ciężarówek. Dodatkowo zapłaci też za państwowe egzaminy, a te potrafią sporo kosztować. Schemat jest prosty: przychodzisz, mówisz, kim chcesz być – i jeśli ma to sens, urząd płaci za szkolenie. To jedna z niewielu instytucji, gdzie można dostać konkretną kompetencję za zero złotych.

Budżet mówi „sprawdzam”

Tyle że jest jeden haczyk – pieniądze.

O około 70% mamy obcięte środki – mówi Zawadzka.

Efekt? Mniej szkoleń, mniej programów, mniej możliwości. Urząd musi wybierać – i stawia na to, co daje największy efekt: szkolenia, staże, wsparcie dla firm i zakładanie działalności. Reszta odpada.

Unia trzyma system przy życiu

Gdyby ktoś miał wskazać, co dziś realnie utrzymuje aktywizację bezrobotnych – odpowiedź jest prosta: fundusze unijne.

Gdyby nie środki unijne, mielibyśmy naprawdę bardzo kiepską sytuację – przyznaje dyrektorka.

Bez nich system zwyczajnie by się nie spiął.

Cisza w urzędzie nie oznacza luzu

Mniej ludzi na korytarzu nie znaczy mniej pracy.

Na doradców przypada prawie dwukrotnie więcej osób, niż przewidują wytyczne – słyszymy.

Czyli klasyka: mniej pieniędzy, mniej ludzi, więcej obowiązków.

Nowe zagrożenie: światowy kryzys branży automotive

Jest jeszcze jeden temat, który dopiero zaczyna wybrzmiewać – zwolnienia w branży automotive w wałbrzyskiej strefie ekonomicznej. To nie jest drobna korekta rynku. To sygnał ostrzegawczy. Bo jeśli sektor, który przez lata był jednym z filarów lokalnego zatrudnienia, zaczyna zwalniać – to znaczy, że coś się zmienia głębiej. W tym wypadku wyraźnie widać, jak zmiany gospodarcze o zasięgu światowym zaglądają do Wałbrzycha. I PUP będzie jednym z pierwszych miejsc, które to odczują.

Dwa światy jednego rynku

Wałbrzyski rynek pracy wygląda dziś jak podzielony na dwa światy. Z jednej strony – ludzie, którzy szukają, uczą się, przekwalifikowują i próbują nadążyć. Z drugiej – ci, którzy w systemie są, ale niekoniecznie chcą z niego wyjść. Do tego dochodzą osoby z niskim wykształceniem, dla których rynek pracy staje się coraz bardziej wymagający, oraz nowe ryzyka – jak sytuacja w automotive. A sam urząd? To już nie „poczekalnia dla bezrobotnych”. To raczej narzędzie. I jak każde narzędzie – działa tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę chce go użyć.

Rozmowa wideo z Agnieszką Zawadzką, dyrektorką Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu

https://www.youtube.com/watch?v=ZNWsoUP7Yq8

 

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%