Są postaci, od których nie da się uciec – nawet jeśli czas i kolejne pokolenia próbują je sobie poukładać po swojemu. Jan Paweł II jest jedną z nich. Nie tylko symbolem religijnym, ale postacią realnie wpływającą na historię Polski, Europy i świata. Także na historię Wałbrzycha.
Dziś miasto znów stawia pytanie o pamięć. Przy Sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego ma powstać pomnik Papieża Polaka. Inicjatywa nie przyszła „z góry”. Wyszła od lokalnych środowisk skupionych wokół Stowarzyszenia „Ludzie Jana Pawła II” oraz Wałbrzyskiego Marszu Papieskiego. To raczej próba odpowiedzi na pytanie: co z tej historii chcemy zachować i przekazać dalej?
Wałbrzych ma tu swoją wyjątkową kartę. Przez kilkanaście lat – od 2005 do 2019 roku – na miejskim stadionie co roku odprawiano Mszę Świętą w intencji Jana Pawła II. Unikat w skali kraju. Pandemia przerwała tę tradycję, ale nie zamknęła potrzeby wspólnego przeżywania rocznic i symboli. Z tej potrzeby narodził się Wałbrzyski Marsz Papieski, który w tym roku odbędzie się po raz czwarty. Towarzyszyć mu będzie zbiórka środków na budowę pomnika.
Ale Wałbrzych i okolice pamiętają Jana Pawła II nie tylko z czasów pontyfikatu.
Wałbrzyskie epizody z Karolem Wojtyłą w roli głównej
16 października 1978 roku na zawsze zapisał się w historii Polski. Wybór Karola Wojtyły na papieża był momentem przełomowym – także symbolicznym impulsem dla wydarzeń, które kilka lat później doprowadziły do narodzin „Solidarności” i erozji systemu komunistycznego. Z perspektywy czasu warto jednak przypomnieć, że Karol Wojtyła bywał na Ziemi Wałbrzyskiej jeszcze zanim stał się postacią globalnego formatu.
Pierwszy ślad prowadzi do Zamek Książ. We wrześniu 1956 roku Wojtyła – wówczas jeszcze ksiądz – dotarł tu podczas rowerowej wyprawy z Bolesławca do Świdnicy. Dziś przypomina o tym pamiątkowa tablica. Wspomnienia świadków, przywoływane po latach przez „Gościa Świdnickiego”, pokazują zupełnie inną skalę tego wydarzenia: bez asysty, bez fleszy, za to z kolacją u sióstr de Notre Dame w Świebodzicach i rozmową o godności osób z niepełnosprawnościami. Temacie, który w latach 50. wykraczał daleko poza obowiązujące narracje.

Do regionu Karol Wojtyła wrócił już jako biskup. W październiku 1958 roku uczestniczył w rekolekcjach duszpasterzy akademickich w domu sióstr urszulanek w Stare Bogaczowice. Referaty, dyskusje, wspólny śpiew – wszystko odbywało się w przyklasztornym sadzie, za wysokim murem. Nie z romantyzmu, lecz z ostrożności. To były czasy, gdy Kościół nauczył się rozmawiać półgłosem.

Dopiero po 1978 roku te lokalne epizody nabrały historycznej wagi. Stare Bogaczowice do dziś są z nich dumne – od relikwii Jana Pawła II w kościele św. Józefa po wybór Papieża Polaka na patrona miejscowej szkoły podstawowej. To nie są opowieści z pierwszych stron podręczników. To historia zapisana w pamięci miejsc i ludzi.
Pomnik jako znak czasu
Pomnik, który ma powstać w Wałbrzychu, ma być – jak podkreślają organizatorzy – miejscem modlitwy, pamięci i wdzięczności. Zbiórka środków prowadzona jest na koncie parafialnym, a inicjatorzy nie ukrywają: to projekt budowany z drobnych gestów i osobistych decyzji.
Można zapytać: czy potrzebujemy dziś kolejnego pomnika? Ale można też zapytać inaczej – czy w świecie krótkiej pamięci i szybkich ocen potrafimy zatrzymać się przy postaci, która uczyła konsekwencji, dialogu i odpowiedzialności?
Wałbrzych odpowiada na to pytanie po swojemu. Nie tylko marszem, nie tylko rocznicą, ale próbą trwałego znaku w przestrzeni miasta. Pomniki bowiem – czy tego chcemy, czy nie – zawsze mówią tyle samo o upamiętnianych postaciach, co o tych, którzy je stawiają.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz