W Wałbrzychu o szpitalu mówi się źle niemal odruchowo. Trochę jak o pogodzie – nawet jak świeci słońce, to „zaraz się popsuje”. Tyle że w przypadku Specjalistycznego Szpitala im. dra Alfreda Sokołowskiego coraz częściej to narzekanie rozmija się z rzeczywistością.
Bo dziś problemem nie jest tylko to, co w szpitalu nie działa. Problemem jest też to, jak bardzo nie chcemy zauważyć tego, co działa.
Tak, brakuje lekarzy. I co z tego?
Zacznijmy uczciwie: sytuacja kadrowa nie jest idealna. Ba – bywa trudna.
– Mieliśmy problem z SOR-em… iluś lekarzy nam się zwolniło. Nie mieliśmy też lekarzy na chirurgii ogólnej – mówi dyrektorka Jolanta Królak i dodaje bez pudru – Brakuje nam lekarzy chorób internistycznych, zakaźników, pulmonologów, kardiologów.
Tylko że teraz ważne pytanie: gdzie ich nie brakuje? W Legnicy? Brakuje. We Wrocławiu? Brakuje. W całej Polsce? Brakuje. Więc jeśli ktoś sprzedaje narrację, że „tylko w Wałbrzychu jest źle”, to albo nie wie, o czym mówi, albo bardzo chce to uprościć i całą zapaść w polskiej służbie zdrowia zlokalizować w jednym miejscu, pod wzgórzem Gedymina.
Szpital w ruinie? Serio?
Do lokalnej mantry o obrazie nędzy i rozpaczy w wałbrzyskim szpitalu jakoś nie pasują fakty:
– Zabiegi planowe są realizowane zgodnie z harmonogramem, nie mamy przestojów – mówi dyrektorka.– Jesteśmy gotowi uruchomić trzecią linię.
Szpital, który „nie działa”, nie zwiększa mocy przerobowych. To się po prostu nie spina.
Do tego:
– Zatrudniliśmy prawie 20 studentów… deklarują, że być może zostaną - mówi Jolanta Królak.
To nie wygląda jak obraz placówki, która się sypie. To wygląda jak szpital, który próbuje gonić system, który sam nie nadąża. A teraz kubeł zimnej wody dla krytyków. Najmocniejszy kontrapunkt? Pacjent. Nie anonimowy komentator, tylko ktoś, kto tam naprawdę był i korzysta z opieki medycznej.
– Jeżeli w innych klinikach lekarze i profesorowie wypowiadają się pięknie o naszym szpitalu, to o czymś świadczy - mówi Ryszard Nowak, pacjent onkologiczny i znany w Wałbrzychu społecznik - Większość mieszkańców jest zadowolona z tej opieki.
Brzmi jak herezja w lokalnym internecie? Może. Ale to mówi człowiek, który przechodzi leczenie onkologiczne, a nie ktoś, kto „słyszał od znajomego”. I bardzo ważne zdanie w całej tej dyskusji:
– Najłatwiej jest skrytykować, niż powiedzieć słowo dziękuję - podsumowuje Ryszard Nowak.
Nowoczesność to nie tylko miliony
Nowa rejestracja. Dla jednych – drobiazg. Dla pacjentów – konkret.
– To jest intymność, prywatność… żeby jeden za drugim nie stał i nie słyszał o mojej chorobie – mówi Nowak.
To są rzeczy, których nie widać w statystykach. Ale to one decydują, czy ktoś czuje się człowiekiem, czy numerkiem.
Problem Wałbrzycha? Mental
Największy paradoks? Mamy szpital, który:
a jednocześnie żyjemy w narracji, jakby nadal był 2015 czy 2020 rok. Bo czasem łatwiej jest powtarzać stare historie niż sprawdzić, co się zmieniło.
Więc jak jest naprawdę?
Na pewno nie jest idealnie. Są braki. Ale nie – to nie jest „beznadziejny szpital”. To jest szpital, który działa w trudnym ogólnopolskim systemie opieki medycznej i mimo tego idzie do przodu. Tylko że żeby to zobaczyć, trzeba na chwilę przestać narzekać z przyzwyczajenia.
Rozmowy z Jolantą Królak i Ryszardem Nowakiem
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz