Na pierwszy rzut oka – spokojna gra, kilka metalowych kul i skupienie. Bez stadionowego hałasu, bez fleszy. Ale kto choć raz widział petanque na żywo, ten wie, że pod tą ciszą kryje się czysta rywalizacja, nerwy i precyzja na poziomie chirurgicznym.
Marcowe Grand Prix Jedliny tylko to potwierdziło. Wśród najlepszych znów znaleźli się zawodnicy z naszego regionu. Na podium stanęli reprezentanci KSP Jedlina – Beata i Kazimierz Urbaniak oraz Hubert Maciejewski. I to nie był jedyny mocny akcent gospodarzy. Kolejne drużyny z Jedliny meldowały się tuż za czołówką, pokazując jedno: tu nie ma przypadku, tu jest system.
Bo dziś petanque w Jedlinie-Zdroju to już nie ciekawostka. To środowisko, które zaczyna nadawać ton.

Z Jedliny do reprezentacji
Najlepszy dowód? Kadra Polski. W sezonie 2026 aż czworo zawodników KSP Jedlina dostało powołania do reprezentacji kraju: Beata Urbaniak, Kazimierz Urbaniak, Leszek Złotowski i Jerzy Siara.

Cztery nazwiska z jednego klubu. To już nie sygnał – to komunikat.
Jedlina przestaje być tylko miejscem turniejów. Staje się kuźnią zawodników, którzy wychodzą na poziom ogólnopolski, a zaraz może i międzynarodowy.
Sport bez krzyku, ale z charakterem
W czasach, gdy sport coraz częściej mierzy się liczbą lajków, petanque idzie pod prąd. Tu nie ma miejsca na przypadek. Liczy się ręka, głowa i doświadczenie. Jedno zagranie może zmienić wszystko.
I może właśnie dlatego ten sport tak dobrze przyjął się w naszym regionie. Bo pasuje do jego charakteru – trochę surowego, trochę niedocenianego, ale kiedy trzeba… skutecznego do bólu.
Jedlina-Zdrój nie robi hałasu. Jedlina robi wyniki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz