Zamknij

Mobbing w Centrum Kultury w Jedlinie Zdroju

Marek Szeles Marek Szeles 11:50, 13.03.2026
Skomentuj Mobbing w Centrum Kultury w Jedlinie Zdroju

Była kadrowa Centrum Kultury w Jedlinie-Zdroju wygrała sprawę o mobbing i bezprawne zwolnienie dyscyplinarne przed sądami dwóch instancji. Problem mógłby wydawać się lokalnym konfliktem w niewielkiej instytucji. Jednak kiedy spojrzy się szerzej – w statystyki i raporty z ostatnich lat – okazuje się, że podobne historie rozgrywają się w Polsce każdego dnia. Różnią się tylko nazwiska, instytucje i kwoty odszkodowań.

Historia z Jedliny pokazuje też coś jeszcze: mobbing w pracy nie jest abstrakcyjnym pojęciem z kodeksu pracy. To realne dramaty ludzi, które kończą się w sądach, gabinetach psychiatrycznych i często… w statystykach.

Sprawa z Jedliny-Zdroju: cztery lata walki o sprawiedliwość

Sąd Rejonowy w Świdnicy oraz Sąd Okręgowy w Świdnicy uznały, że kobieta była ofiarą długotrwałego mobbingu ze strony ówczesnego dyrektora placówki. Biegły psychiatra potwierdził u niej zaburzenia adaptacyjne o charakterze lękowo-depresyjnym oraz 6-procentowy trwały uszczerbek na zdrowiu.

W efekcie sąd zasądził:

  • 15 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę
  • 4666 zł odszkodowania za mobbing
  • 11 800 zł odszkodowania za niezgodne z prawem zwolnienie

Łącznie ponad 30 tys. zł plus odsetki.

Sprawa jednak jeszcze się nie kończy. Pełnomocnik pracownicy złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i domaga się kolejnych około 100 tys. zł odszkodowania za okres pozostawania bez pracy.

Mobbing nie zawsze wygląda spektakularnie

Opisane w sądzie sytuacje brzmią jak scenariusz z podręcznika o mobbingu. Według relacji pracownicy dyrektor miał m.in.:

  • publicznie wytykać jej błędy,
  • dyskredytować ją przy współpracownikach,
  • zmuszać do pisania upomnień… na samą siebie,
  • kontrolować jej pracę w sposób upokarzający.

Sąd podkreślił jednak rzecz ważną: przełożony ma prawo upominać pracownika za błędy, ale nie może robić tego w sposób prowadzący do rozstroju zdrowia i degradacji psychicznej pracownika. To właśnie ta granica została – zdaniem sądu – przekroczona.

Statystyki pokazują: problem jest ogromny

Choć sprawy takie jak ta z Jedliny trafiają do mediów, większość podobnych historii nigdy nie wychodzi poza firmowe korytarze. Dane z ostatnich lat pokazują skalę zjawiska. Skargi do Państwowej Inspekcji Pracy:

2022 – ponad 2200 skarg 

2023 – ok. 1800–1900 skarg

2024 – ok. 1888 skarg 

Warto jednak pamiętać, że tylko część osób decyduje się zgłosić sprawę.

Prawdziwa skala jest znacznie większa

Badania społeczne pokazują zupełnie inną rzeczywistość niż statystyki urzędowe. W ostatnich latach:

  • 15% pracowników deklaruje, że doświadcza mobbingu
  • 46% przyznaje, że było ofiarą mobbingu w swojej karierze zawodowej
  • 52% pracowników twierdzi, że zetknęło się z mobbingiem w pracy

Jeszcze mocniejszy wniosek płynie z badań z 2024 roku – aż 40% pracowników w ciągu ostatnich pięciu lat doświadczyło niewłaściwego traktowania w pracy. Problem polega na tym, że większość z tych osób nigdy nie zgłasza sprawy.

Dlaczego tak mało spraw trafia do sądów?

Eksperci wskazują kilka powodów.

1. Strach przed utratą pracy - Wielu pracowników boi się konfliktu z przełożonym.

2. Trudność udowodnienia mobbingu - Prawo wymaga wykazania długotrwałości i systematyczności działań.

3. Długi proces sądowy - Sprawy o mobbing potrafią ciągnąć się latami – tak jak w przypadku kadrowej z Jedliny.

4. Psychologiczny koszt walki - Ofiary często są już na tyle wyczerpane psychicznie, że nie mają siły walczyć.

Paradoks polskiego rynku pracy

Powstaje więc paradoks. Statystyki urzędowe pokazują kilka tysięcy zgłoszeń rocznie, badania społeczne mówią o milionach ludzi, którzy zetknęli się z mobbingiem. Różnica między tymi liczbami pokazuje, że większość historii nigdy nie trafia do sądów ani raportów.

Dlaczego sprawa z Jedliny jest ważna?

Historia z Jedliny-Zdroju nie jest tylko lokalnym konfliktem w instytucji kultury. To przykład, który pokazuje trzy rzeczy. Po pierwsze mobbing zdarza się również w instytucjach publicznych. Po drugie - pracownik może wygrać z instytucją, nawet po kilku latach procesu. Po trzecie wreszcie - odpowiedzialność finansową ponosi często instytucja, a nie osoba stosująca mobbing.

I właśnie to ostatnie pytanie coraz częściej pojawia się w debacie publicznej. Bo kiedy odszkodowanie płaci instytucja – w praktyce płaci budżet publiczny. Czyli wszyscy. Choć winny jest bardzo konkretny człowiek.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%