W najnowszym odcinku Flamaster TV Podcast gościem została prawdziwa legenda wałbrzyskiej sceny graffiti– Kacor One. Artysta, który od ponad dwóch dekad konsekwentnie buduje swój rozpoznawalny styl, opowiedział o drodze od pierwszych bazgrołów po charakterystyczne, pełne emocji oczy, które stały się jego znakiem firmowym
Rozmowa rozpoczęła się nietypowo – od codzienności. Kacor One na co dzień pracuje jako marynarz w gdańskiej stoczni. „Praca, dom, projekty” – tak opisuje swój rytm życia. Graffiti nigdy nie było dla niego sposobem na zarabianie, a zawsze pasją i formą odreagowania. „To jest tylko i wyłącznie hobby” – podkreśla.
Od „Stn” do Kacor One
Ksywa ma ciekawą historię. Pierwsze tagi Bartek stawiał jako Stn (Steven). Gdy zrobiło się zbyt głośno i pojawiło się ryzyko „przypału”, zmienił pseudonim na Kac, a później Kacor. Nazwa idealnie oddaje młodzieńcze doświadczenia – „niestety słabo alkohol kiedyś się przyswajał mi. I zawsze był Kac”.
Graffiti złapało go w wieku 16 lat podczas wizyt u rodziny w Gdańsku. „Głowa spuchła, aż nie wytrzymała. Trzeba było to zacząć działać” – wspomina. Pierwsza praca? Klasyczna w chromie. Sam ocenia ją jako słabą, ale przyznaje z sentymentem: „Po dziś dzień to jest moja koronka”.
Oczy, które opowiadają historie
Najbardziej charakterystycznym elementem twórczości Kacora są oczy – często smutne, zamyślone, ale zawsze pełne emocji. Motyw narodził się nie z przypadku. Pochodzący z Wałbrzycha artysta pracował wcześniej w służbie zdrowia, mając kontakt z ludźmi po używkach i w trudnych sytuacjach życiowych.„Oglądałem się na te oczy i później zacząłem je tam gdzieś wkładać wszędzie” – tłumaczy. Maluje je zawsze z pamięci. W każdej pracy jest kawałek jego samego. „Myślę, że cały ja jestem” – mówi szczerze. Kolory mają przyciągać i dawać pozytywną energię. „Chcę, żeby ludzie czuli się pozytywnie. Żeby było przyjemnie dla oka”.
Graffiti jako terapia i reset
Kacor One otwarcie przyznaje, że malowanie to dla niego forma terapii i „mini wakacje”. Po latach przerw spowodowanych życiem (praca, wojsko), wrócił do graffiti z większą świadomością. W tym roku zaczął pracować nad projektami, co – jak sam zauważa – podniosło poziom jego prac.
„W tej chwili to jest taka można powiedzieć po części nawet terapia, bo dzięki temu jakby gdzieś tam się znalazłem” – mówi. Nie czuje presji, nie ma blokad twórczych i zawsze kończy to, co zaczął. Najkrótsze „oko” potrafi namalować w 5-10 minut, choć pełne, kolorowe realizacje wymagają znacznie więcej czasu.
Na pytanie, co by powiedział młodemu sobie, odpowiada krótko i trafnie:
„Uwierz w siebie. Przede wszystkim miej pokorę jakąś, bo to też ważne. I rób to z serducha przede wszystkim.
Graffiti Art, a nie wandalizm
Kacor One cieszy się, gdy ludzie widzą w jego pracach coś więcej niż „tylko litery”. Często słyszy określenie graffiti art. Docenia zarówno słowa wsparcia, jak i konstruktywną krytykę.
Prace Kacora można zobaczyć na jego instagramie tutaj
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz
odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest
równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś,
że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku
Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz