Nasza sonda ujawniła to, co wielu Wałbrzyszan zna z codziennych rozmów: stosunek mieszkańców do własnego miasta jest w przeważającej części mocno negatywny, pełen frustracji i zmęczenia. Pytanie „Czy Wałbrzyszanie są zbyt negatywnie nastawieni do swojego miasta?” spotkało się z odpowiedzią, która w większości brzmi: tak, są – i to mocno.
Kultura narzekania jako styl życia
Wielu komentujących wskazuje, że negatywizm w Wałbrzychu nie jest sporadyczny, lecz stał się niemal lokalnym zwyczajem. Cokolwiek się dzieje – remont dróg, nowa impreza, inwestycja – zawsze znajdzie się głos, że „kiedyś było lepiej”, „za drogo”, „za mało”, „źle zrobione” albo „i tak nic z tego nie będzie”.
Klasyczny schemat: basen to albo „wstyd, że go nie ma”, albo „pewnie będzie mikroskopijny i zimny”. Drogi – albo „po co ruszać”, albo „dziury jak po bombardowaniu”.Ten mechanizm jest na tyle powtarzalny, że jeden z uczestników sondy nazwał go „narzekaniem pro max” – nie hobby, a stylem życia. Wydarzenia stają się tłem, a prawdziwą atrakcją jest wspólne komentowanie wszystkiego na „nie”.
Główne powody frustracji
Negatywne nastawienie ma jednak konkretne podstawy:
Brak perspektyw dla młodych – wielu komentujących (zarówno tych, którzy wyjechali 20–30 lat temu, jak i obecnych mieszkańców) podkreśla, że młodzi ludzie nie mają tu zbyt wielu powodów, by zostawać. Praca często wymaga dojazdów do Wrocławia, a lokalny rynek nie kusi.
Demografia i obraz miasta – powtarza się motyw „miasta emerytów i pijaków”. Dużo starszych osób, patologii, zabudowy w kiepskim stanie (szczególnie Podgórze).
Porównanie z przeszłością – osoby pamiętające lata 90. i zamknięcie kopalń widzą postęp, ale jednocześnie zauważają, że Wałbrzych wciąż wygląda jak miasto w trakcie bardzo długiej transformacji.
Są też głosy pozytywne
Nie wszyscy podzielają pesymizm. Część mieszkańców podkreśla, że Wałbrzych pięknieje – odnowione kamienice, więcej zieleni, lepsza komunikacja dzięki obwodnicy, rozwój turystyki wokół Starej Kopalni i Zamku Książ. Osoby, które wyjechały dawno i wracają, często zauważają wyraźny postęp w porównaniu z „bidą z nędzą” lat 90.Są też głosy, że negatywizm to nie tylko wałbrzyski problem – Polacy generalnie lubią narzekać, nawet gdy obiektywnie żyje im się lepiej niż kiedyś. „Nigdzie nie jest cudownie”, „każde miasto ma swoje problemy” – to częste kontrargumenty.
Wałbrzyszanie są raczej zbyt negatywnie nastawieni do swojego miasta – przynajmniej w przestrzeni publicznej. Pesymizm często przerasta faktyczny stan rzeczy i potrafi samoistnie zniechęcać zarówno mieszkańców, jak i potencjalnych inwestorów czy turystów. Z drugiej strony, ten negatywny ton nie jest całkowicie oderwany od rzeczywistości.
Miasto rzeczywiście boryka się z poważnymi problemami strukturalnymi: wyludnianiem, zadłużeniem, słabym rynkiem pracy i trudną przeszłością związaną z upadkiem po przemyśle węglowym.
Wałbrzych wydaje się uwięziony w klasycznej pułapce średniego miasta postindustrialnego – za duże na sielską miejscowość, za małe na prawdziwą metropolię. Efekt? Dużo frustracji i mało wiary we własne możliwości.
Być może największym wyzwaniem nie jest nawet sama infrastruktura, lecz zmiana mentalności – z „i tak nic tu nie będzie” na „co my możemy z tym zrobić”. Bo jak pokazują komentarze tych, którzy kochają to miasto pomimo wszystko – potencjał jest. Tylko czy ktoś jeszcze chce w niego uwierzyć?
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz