Gdyby żył, pewnie jak co roku spotkalibyśmy go na rocznicowych uroczystościach w Wałbrzychu albo na spacerze w jego ukochanym Szczawnie-Zdroju. Elegancki, skromny, z nieodłącznym uśmiechem i atrybutem, którego nie sposób było pomylić z niczym innym – potężnymi, niemal sarmackimi wąsami. Zmarły cztery lata temu Idzi Gagatek wyglądał jak uosobienie śląskiego etosu pracy i przedwojennej kindersztuby. W kolejnej odsłonie cyklu „Wałbrzyscy herosi” przedstawiamy postać Idziego Gagatka.
Kiedy czarne złoto ustępuje ludzkiemu życiu
Żeby zrozumieć Idziego Gagatka, trzeba mentalnie zjechać kilkaset metrów pod ziemię, w mrok i pył kopalni KWK „Thorez”. Gagatek trafił tam w 1950 roku jako zaledwie osiemnastoletni chłopak. To tam spędził kolejne 34 lata swojego życia. W tamtych czasach komunistyczna władza traktowała węgiel jak bóstwo, a górników jak maszyny do jego wydobywania. Obowiązywała niepisana, brutalna zasada, którą Gagatek po latach otwarcie piętnował: „Nieważne życie, a wydobycie”.

On się na to nie godził. Kopalnia zamiast posłuszeństwa nauczyła go solidarności. Kiedy w sierpniu 1980 roku Wybrzeże stanęło w obronie zwalnianej Anny Walentynowicz, Wałbrzych nie czekał na rozwój wypadków. 28 sierpnia górnicy z „Thoreza” jako pierwsi w Polsce rzucili wyzwanie systemowi, solidarnie wspierając Stocznię Gdańską. Na czele tego buntu stał między innymi Gagatek. Jako łącznik z wrocławskim MKS-em i wiceprzewodniczący kopalnianej „Solidarności” zaryzykował wszystko, co miał – pracę, spokój i bezpieczeństwo rodziny.
Cena milczącego buntu
Komunistyczny aparat bezpieczeństwa doskonale wiedział, kto jest spiritus movens wałbrzyskiego oporu. Teczki SB o kryptonimach „SOS” czy „SOR” pęczniały od raportów na jego temat. 13 grudnia 1981 roku, gdy większość Polaków budziła się w szoku stanu wojennego, Idzi Gagatek był już w drodze do celi internowania. Przejście przez Wałbrzych, Świdnicę i Kamienną Górę miało go złamać. Nie złamało.
Po wyjściu na wolność w marcu 1982 roku nie schował się w cieniu. Stał się jednym z ważnych trybów podziemnego kolportażu w regionie. „Tygodnik Mazowsze”, „Z Dnia na Dzień”, bibuła „Solidarności Walczącej” – to wszystko przechodziło przez jego ręce. Płacił za to kolejnymi aresztowaniami (w 1982 i 1984 roku), rewizjami i grzywnami. Mimo to potrafił w 1985 roku pojechać do Krakowa-Bieżanowa, by przez 12 dni głodować w obronie więźniów politycznych.

To wtedy, w najmroczniejszych latach 80., jego słynne wąsy nabrały głębszego znaczenia. Zapuszczenie ich nie było estetycznym kaprysem. Gagatek złożył przed samym sobą cichą, świętą przysięgę: nie zgoli ich, dopóki z Polski nie wyjdą sowieccy żołnierze, a kraj nie odzyska pełnej suwerenności. Te wąsy rosły wraz z nadzieją na wolność, stając się żywym pomnikiem jego osobistego oporu.
Ostatnia kromka chleba i papieskie czako
Publiczne biogramy często gubią to, co w bohaterach najcenniejsze – ich ludzką twarz. Idzi Gagatek potrafił z tą samą godnością rozmawiać z dygnitarzami, jak i z najmłodszymi pracownikami kopalni. Pięknym tego dowodem są wspomnienia Romana Janiszka, byłego górnika i dokumentalisty, który po śmierci Gagatka we wrześniu 2022 roku dzielił się z mediami swoimi wspomnieniami. Janiszek zapamiętał go jako człowieka, który bez wahania potrafił podzielić się ostatnią kromką chleba i dla którego młodzi górnicy byli, jak synowie, których trzeba chronić przed bezwzględnym systemem.
W czerwcu 1983 roku - jako reprezentant wałbrzyskich górników - Idzi Gagatek wręczył we Wrocławiu papieżowi Janowi Pawłowi II górnicze czako i rzeźbę z węgla.
Idzi Gagatek odszedł na wieczną szychtę 27 września 2022 roku w wieku 90 lat. Zostawił po sobie ordery, tytuł Honorowego Obywatela Szczawna-Zdroju i wolną Polskę.
Dziś, w świecie pełnym głośnych deklaracji i taniego heroizmu, historia skromnego górnika z „Thoreza” przypomina o czymś fundamentalnym. Prawdziwi herosi nie obnoszą się ze swoim heroizmem. Czasem noszą roboczy kombinezon, mają twarz umorusaną węglowym pyłem i cichy, ale niezłomny upór, którego żadna władza nie jest w stanie przełamać.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz