Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia w sprawie jednej z największych afer związanych z działalnością nocnych klubów go-go. Śledztwo dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej, która w latach 2018–2021 oszukiwała klientów w klubach działających m.in. w Warszawie i Wrocławiu. Na czele grupy stał policjant z Warszawy.
Aktem oskarżenia objęto aż 82 osoby. Zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszało 76 z nich, a cztery osoby oskarżono o jej założenie i kierowanie. Wśród kierujących grupą znalazł się Dariusz G. – w czasie popełniania przestępstw czynny funkcjonariusz policji, pełniący służbę w jednym z warszawskich komisariatów.
Śledczy zarzucają oskarżonym łącznie 747 przestępstw, w tym rozboje, oszustwa, posiadanie narkotyków i amunicji bez zezwolenia, utrudnianie postępowania karnego oraz niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych. Materiał dowodowy zgromadzono w 329 tomach akt, a sam akt oskarżenia liczy ponad 1000 stron.
Grupa działała pod przykrywką legalnie funkcjonujących klubów go-go, takich jak „Gold House” i „Royal Gentlemen’s Club” w Warszawie oraz „Al Capone” we Wrocławiu. W rzeczywistości lokale te miały służyć do systematycznego okradania klientów.
Mechanizm działania był podobny: klienci byli celowo doprowadzani do stanu silnego upojenia alkoholowego, a niekiedy także nieprzytomności. Osiągano to poprzez podawanie alkoholu – często w postaci specjalnych mieszanek – a w niektórych przypadkach również innych substancji psychoaktywnych. Osoby w takim stanie traciły zdolność racjonalnej oceny sytuacji i kontroli nad własnymi finansami.
Wykorzystując to, personel klubów dokonywał nieuprawnionych płatności kartami, instalował aplikacje bankowe na telefonach klientów, wykonywał przelewy z kont, lokat, a nawet zaciągał pożyczki na ich dane. Z rachunków ofiar znikały kwoty od kilku tysięcy do ponad 200 tysięcy złotych. W jednym z przypadków klient w ciągu godziny „wydał” blisko 70 tysięcy złotych na fikcyjne usługi.
Jeśli płatności bezgotówkowe były utrudnione, klienci byli odprowadzani do bankomatów, gdzie „pomagano” im wypłacić gotówkę. Zdarzało się, że osoby w stanie nieprzytomności przetrzymywano w klubach przez wiele godzin, a nawet do następnego popołudnia, sukcesywnie opróżniając ich konta. Szczególnie często ofiarami padali cudzoziemcy.
Oszuści stosowali też inne metody – zaniżali ceny usług, a następnie wpisywali na terminalu znacznie wyższe kwoty, wprowadzali klientów w błąd co do waluty transakcji lub twierdzili, że widoczna kwota to numer urządzenia. Gdy ktoś zorientował się, że został oszukany, odmawiano zwrotu pieniędzy lub usuwano go z lokalu.
W proceder zaangażowane były nie tylko tancerki i kelnerki, ale również menedżerki klubów oraz osoby pracujące w centrum monitoringu w Piasecznie, w tym trzech byłych policjantów. Ich zadaniem było kontrolowanie personelu, motywowanie do osiągania wysokich „zysków” i karanie za nieposłuszeństwo.
Sprawa trafi teraz na wokandę Sądu Okręgowego w Warszawie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz