Są takie wieczory, kiedy czas zwalnia, a mury budynków wypełniają się treścią, która zostaje w słuchaczach na długo. W Sali Bankietowej Centrum Kultury i Turystyki w Walimiu gościła świdnicka Alchemia Teatralna. To nie był zwykły występ – to była lekcja wrażliwości przyprawiona humorem i dźwiękami strun, które niosły słowa ks. Jana Twardowskiego.
[FOTORELACJANOWA]936[/FOTORELACJANOWA]
Alchemia Teatralna to projekt, który od 17 lat udowadnia, że sztuka nie jest zarezerwowana wyłącznie dla wielkich metropolii. Choć domem alchemików jest Świdnica, remont tamtejszego teatru stał się pretekstem do artystycznej wędrówki po regionie. Jak podkreśla Halina Szymańska, zastępca dyrektora Świdnickiego Ośrodka Kultury i koordynatorka projektu, sednem ich działań nie są tylko mury, scena i krzesła na widowni, ale ludzie którzy tworzą ten projekt i jego odbiorcy.
— Alchemia to przede wszystkim ludzie, czyli działania teatralne, które bardzo mocno tych ludzi ze sobą łączą i wspierają. Projekt opiera się na osobach związanych ze Świdnicą. Warsztaty prowadzą nasi dawni wychowankowie, którzy dziś są profesjonalistami, jak Juliusz Chrząstowski czy Oskar Hamerski. Dzięki temu ten projekt jest tak radosny i trafiający do ludzi, ponieważ sami go w dużej mierze kształtują — tłumaczy Halina Szymańska.
Wizyta w Walimiu była kolejnym przystankiem na trasie „Salonu Poetyckiego”. Formuła ta, zainspirowana ideą Anny Dymnej, stała się dla alchemików sposobem na przetrwanie czasu remontu ich macierzystej sceny.
— Jesteśmy w trasie, ponieważ gmach teatru w Świdnicy jest w budowie. To już trzeci taki salon, który prezentujemy. Pierwszy raz byliśmy w Braszowicach, później w Barokowym Zakątku w Świdnicy, a dzisiaj, na zaproszenie naszej koleżanki Alchemiczki, jesteśmy w Walimiu — dodaje Mariola Mackiewicz, polonistka z II LO w Świdnicy i aktywna członkini grupy.
Wieczór w Sali Bankietowej CKiT poświęcony był twórczości ks. Jana Twardowskiego. Wybór patrona spotkania nie był przypadkowy – w tym roku przypada dwudziesta rocznica śmierci poety-kapłana. Alchemicy postawili na formę, która łączy sacrum z profanum, powagę z uśmiechem.
— Chcemy przybliżyć twórczość ks. Twardowskiego ubraną także w anegdoty i utwory muzyczne. Salon poezji to nie tylko recytacje, ale również przedstawienie postaci, którą danego dnia reprezentujemy. To taka mała lekcja, ale tak fajnie przygotowana, że dla każdego może być dobrze odebrana — wyjaśnia Halina Szymańska.
Wyjątkowy nastrój współtworzyła oprawa muzyczna. Wiersze zostały dopełnione dźwiękami gitar akustycznych, a muzycy wykonywali autorskie kompozycje, stworzone specjalnie na tę okazję. Te subtelne melodie stały się idealnym tłem m.in. dla słów o „śpieszeniu się kochać ludzi”.
Jednym z najbardziej fascynujących aspektów grupy dorosłych w Alchemii Teatralnej jest jej skład. Na scenie ramię w ramię stoją przedstawiciele najróżniejszych profesji.
— Jesteśmy ludźmi różnych zawodów, co warto powiedzieć. To jest bardzo ważne. Mamy dyrektorów, to jest w ogóle „zespół dyrektorów”. Nawet taki żart funkcjonuje: „wejdź do Alchemii, a zostaniesz dyrektorem”. Odnotowaliśmy bardzo wiele awansów w naszej grupie i to jest bardzo cenne. Mamy też jednego kapłana, który jest dzisiaj z nami obecny — opowiada z uśmiechem Mariola Mackiewicz.
Ta różnorodność nie jest jednak przeszkodą, lecz siłą napędową grupy. Wspólna praca nad tekstem uczy pokory i współdziałania, co staje się cennym przykładem dla młodszych adeptów sztuki.
— Dzięki temu ta grupa, poza tym, że się bardzo lubi i szanuje, uczy się pewnych kompromisów. To daje dobry przykład młodym osobom z grupy młodzieżowej, bo my często z nimi występujemy. To nas uczy komunikacji — zauważa Szymańska.
Dla Marioli Mackiewicz występy w Alchemii to także osobiste wyzwanie i zmiana perspektywy:
— Ja jako polonistka wprowadzam młodzież do profesjonalnego teatru, a teraz sama mam wystąpić na scenie i być poddana ocenie. To naprawdę niezwykłe doświadczenie.
Chociaż grupa dorosłych trwa w niemal niezmiennym składzie od lat, Alchemia nie zamyka się na nowych członków, zwłaszcza w sekcji młodzieżowej. Rotacja jest tam naturalna – absolwenci wyjeżdżają na studia, a ich miejsce zajmują nowi pasjonaci. Właśnie ta młoda krew zaprezentuje się już wkrótce.
— Młodzieżowa grupa na pewno będzie miała swój spektakl jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego, prawdopodobnie 23 lub 24 czerwca. Tytuł to „Dziób w dziób” Maliny Prześlugi, w reżyserii naszych młodych alchemików, którzy dziś są już zawodowymi aktorami i reżyserami: Karoliny Warzechy, która już jest aktorką Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu, Hani Stawczyk, która jest na drugim roku aktorstwa i tańca w Szkole w Bytomiu oraz Andrzeja Błażewicza, który już jest reżyserem w Teatrze Polskim w Poznaniu — zapowiada Halina Szymańska.
Największe emocje budzi jednak nadchodzący jubileusz grupy dorosłych. W tym roku zespół świętuje swoją pełnoletność i planuje z tej okazji coś wyjątkowego.
— Zapraszamy już dziś na naszą osiemnastkę, którą przygotowujemy właśnie w takiej konwencji. Taki mamy zamiar i plan. Co z tego wyjdzie, zobaczymy — mówi Halina Szymańska, a Mariola Mackiewicz dodaje z nadzieją: — Może uda się to zorganizować już w wyremontowanym teatrze. Zobaczymy, czy prace się nie przedłużą.
Niezależnie od tego, czy jubileusz odbędzie się w Świdnicy, czy znów w trasie, alchemicy wierzą, że najważniejsza jest atmosfera, którą niosą ze sobą.
— Życzymy sobie, niech magia teatralna i alchemiczna będzie z nami — podsumowała Halina Szymańska.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz