Po sąsiedzku

Zamknij

Spektakl 'Słoneczna 5' zaprezentowany w Jedlinie-Zdroju

Przemysław Tokarski Przemysław Tokarski 09:30, 24.05.2026
Skomentuj Spektakl 'Słoneczna 5' zaprezentowany w Jedlinie-Zdroju P.Tokarski

Spis treści

Za nami niezwykłe wydarzenie artystyczne, które przeniosło widzów w burzliwe lata polskiej transformacji ustrojowej. W gościnnych murach  Hotelu Jedlinka odbyła się jedlińska premiera spektaklu „Słoneczna 5” w wykonaniu grupy Teatr Między Aktami. To wyjątkowe widowisko, zrealizowane z ogromnym rozmachem i pasją, powstało dzięki unikalnej współpracy lokalnych instytucji, twórców oraz mieszkańców całego regionu.

Wydarzenie to miało wymiar szczególny nie tylko ze względu na walory artystyczne, ale także partnerski charakter produkcji. Spektakl jest bowiem owocem koprodukcji dwóch prężnie działających instytucji kultury – Centrum Kultury w Jedlinie-Zdroju oraz Centrum Kultury Biblioteka Publiczna w Głuszycy. Oficjalnym patronatem to wyjątkowe przedsięwzięcie objął Starosta Wałbrzyski Leonard Górski, co podkreśla rangę i znaczenie spektaklu dla lokalnej społeczności. Pierwszy pokaz odbył się w kwietniu w Głuszycy. Tym razem spektakl mogli obejrzeć mieszkańcy Jedliny-Zdroju.

[FOTORELACJANOWA]998[/FOTORELACJANOWA]

Epokowy przełom i zderzenie z rzeczywistością

Akcja spektaklu „Słoneczna 5” rozpoczyna się w niezwykle symbolicznym momencie historycznym – 5 czerwca 1989 roku, czyli dokładnie dzień po pierwszych, częściowo wolnych wyborach parlamentarnych w powojennej Polsce.

– Odnosimy się do wielkiego przełomu, epokowego przełomu, jakim był 1989 rok – tłumaczy Robert Delegiewicz, reżyser i scenarzysta spektaklu. – Mówimy w tym spektaklu o tym, jak zderzenie z rzeczywistością dotykało poszczególne osoby, bo wiadomo, że ogromna ilość tych, którzy głosowali w określony sposób w 1989 roku, miała określone też nadzieje, a nie zawsze to były nadzieje spełnione. Ta rzeczywistość na pewno była inna aniżeli ta, którą sobie wyobrażano. Wobec tego o tym między innymi opowiadamy w spektaklu.

Sztuka nie kończy się jednak na samym momencie wyborów. Twórcy decydują się na szerokie ujęcie tematu, pokazując, jak „aksamitna rewolucja” i jej konsekwencje kształtowały codzienne życie Polaków na przestrzeni kolejnych lat. Opowieść rozciąga się aż do roku 1996, kreśląc barwny i często słodko-gorzki obraz polskiej transformacji.

Wspólna energia mieszkańców regionu

Na scenie zaprezentowała się imponująca, wielopokoleniowa grupa aktorów. To, co szczególnie ujmuje w produkcji „Słoneczna 5”, to niezwykła synergia i zaangażowanie całego zespołu, w skład którego weszli mieszkańcy Głuszycy, Jedliny-Zdroju oraz Wałbrzycha. Reżyser nie szczędzi słów uznania dla swoich podopiecznych.

– Okiełznać tę grupę udało się dość dobrze, bo to są ludzie, którzy chcą po prostu robić to, co robią, z wielkim zaangażowaniem – mówi z uśmiechem Robert Delegiewicz. – Mam ogromne wsparcie w zespole, który oprócz tego, że występuje, że przychodzi na próby, to jeszcze jest w stanie skompletować sobie część scenografii. Ogromna ilość elementów została po prostu stworzona ręcznie od początku do końca.

Przykładem takiego rzemieślniczego zaangażowania jest chociażby kultowy, budowany od zera telefon niczym żywcem wyjęty z budki, czy liczne, pieczołowicie dobrane rekwizyty z epoki. Całą oprawę techniczną oraz infrastrukturę sceniczną przygotował Grzegorz Milczarek.

Ogromny wkład w końcowy, profesjonalny wizerunek artystów miała również młodzież. Duże wsparcie produkcji okazała Rzemieślnicza Branżowa Szkoła I Stopnia im. Stanisława Palucha w Wałbrzychu – to właśnie zdolne uczennice tej szkoły zadbały o perfekcyjne, oddające ducha epoki makijaże aktorów, co pozwoliło im jeszcze pełniej wcielić się w swoje postacie.

Międzypokoleniowa podróż w czasie

Dla starszej części widowni spektakl był nostalgiczną, a czasem wzruszającą podróżą do czasów młodości. Dla młodszych odbiorców stał się z kolei fascynującą, żywą lekcją historii i wiedzy o społeczeństwie. Choć niektóre realia tamtych lat – jak choćby słynna prohibicja przed godziną 13:00 – mogą brzmieć dla młodego pokolenia abstrakcyjnie, to uniwersalny ludzki wymiar historii broni się sam.

– Spora część zespołu pamięta te czasy. Niektórzy pewnie tak przez mgłę, ale niektórzy tacy jak ja pamiętają ten moment bardzo dobrze – przyznaje reżyser. – To był moment, w którym faktycznie zadziało się coś na kształt trzęsienia ziemi. Niektóre wątki w spektaklu mogą być dla młodzieży trudniejsze do zrozumienia, ale myślę, że przy konsultacji ze starszymi osobami, które im towarzyszą, młodzi świetnie sobie poradzą.

Emocje od kulis i narodziny spektaklu

Droga do premiery była długa i wymagała wielu miesięcy wytężonej pracy. Sam scenariusz autorstwa Roberta Delegiewicza powstał już dwa lata temu, jednak droga do jego urzeczywistnienia na scenie obfitowała w różne perturbacje. Intensywne próby trwały przez kilka miesięcy, odbywając się raz w tygodniu, by w ostatnim okresie przed premierą zamienić się w codzienne, wielogodzinne spotkania.

– Miałam olbrzymie szczęście trafić do grupy osób nie tylko sympatycznych i inteligentnych, ale bardzo zaangażowanych w cały ten projekt, wykazujących się inicjatywą – wspomina Anna Furs-Zalewska, grająca rolę Eli, jednej z klientek baru uwikłanej w cykl ustrojowych przemian. – Chociaż każdy z nas miał jakieś drobne doświadczenia sceniczne ze szkoły czy pracy, to w tak dużym projekcie brałam udział po raz pierwszy. To było fantastyczne doświadczenie, nie żałuję niczego i chętnie bym to powtórzyła!

Aktorzy mieli realny wpływ na ostateczny kształt widowiska, dbając o kostiumy, rekwizyty i zgłaszając własne pomysły interpretacyjne. Do zespołu z powodzeniem dołączali też nowi twórcy, wnosząc świeżą energię.

– Dowiedziałem się o spektaklu zaledwie miesiąc przed premierą, byłem dosłownie na kilku próbach, więc wszedłem w to z doskoku – opowiada Szymon Kwiatkowski, który wcielił się w postać „Dzika” (Janusza Króla), sprytnego beneficjenta transformacji, stającego się lokalnym biznesmenem i „gangsterem”. – Przygotowania były burzliwe i trwały długo, ale przyniosły owocne rezultaty. Praca z reżyserem była bardzo przyjemna. Robert Delegiewicz dawał nam konstruktywną krytykę i cenne uwagi. To nas nie demotywowało, ale pchało do przodu, by radzić sobie na scenie jeszcze lepiej.

Spektakl „Słoneczna 5” udowodnił, że lokalny teatr amatorski, wspierany przez samorządy, instytucje kultury, lokalne rzemiosło i pełnych pasji mieszkańców, potrafi stworzyć dzieło na najwyższym poziomie emocjonalnym i realizatorskim. Spektakl bez wątpienia na długo pozostanie w pamięci widzów, skłaniając do refleksji nad polską drogą do wolności.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%