W czasach, gdy muzykę kupowało się na kasetach, winylach i płytach CD, Wałbrzych miał swoje magiczne miejsca, w których spędzało się godziny na przeglądaniu okładek, odsłuchiwaniu nowości i polowaniu na wymarzone wydania. Potem przyszły pirackie przegrywanie, giełdy i bazarki, a w końcu – streaming. Spotify, YouTube, Tidal i reszta wyparły fizyczne nośniki niemal całkowicie. Stare sklepy i stoiska wciąż budzą nostalgię.
Oto miejsca, które najczęściej wracają w rozmowach:
Music Box na Rynku (Rynek 12) – absolutny numer jeden. Wszyscy pamiętają to miejsce jak świętość.
Tonpress na Alei Wyzwolenia – schodki w dół, plakaty, kasety, płyty.
Empik na Grunwaldzkim – kanapa, słuchawki, godziny spędzone przy regałach z płytami i czasopismami muzycznymi.
Musicland na ulicy Kościelnej i Music Box – często wymieniane razem.
Sklep u „Tadzia” na Manhattanie (Piaskowa Góra) – nowości, kasety, później CD, legendarne miejsce.
Wypożyczalnia i sklep Jurka na Starym Zdroju (w bramie/tunelu) – przegrywanie kaset, pieczątki na płytach, kult 4AD i nie tylko.
Księgarnia Muzyczna na Limanowskiego (u Mirka) i księgarnia naprzeciwko PDT-u – tam wpadały zachodnie winyle pod koniec lat 80.
Stoiska na Placu Tuwima (po schodkach), na Hali Targowej (Grunwaldzki i Nowy Świat), Zielonym Rynku, Podzamczu ( „Savia”, „cyrk”, "bazar na Kasztelańskiej").
Sklep na Broniewskiego (Piaskowa Góra), w Realu (stanowisko z odsłuchem), na Słowackiego i wiele, wiele innych.
Dla starszych – lata 80. to jeszcze Empik i Tonpress. Dla młodszych – już wypalanie cd, Music Box i Manhattan. Każdy wiek ma swoje miejsca. Dziś po większości z nich nie ma śladu. Zostały wspomnienia i kilka płyt z charakterystycznymi hologramami. Streaming wygrał – wygodniej, taniej, wszystko w kieszeni. Ale tamte sklepy to był rytuał: wejść, pogadać, posłuchać, wybrać. Tego już nie ma.
Wszystkie komentarze znajdziesz
tutaj
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz