W historii Wałbrzycha nakładały się na siebie pokolenia, decyzje, kryzysy, wzloty, kopalnie, szkoły, fabryki, stadiony, remonty i marzenia. Jak kolejne warstwy farby na ścianie. Czasem coś się kruszyło, czasem trzeba było skuć i zacząć od nowa. Czasem dokładaliśmy werandę, czasem burzyliśmy przybudówkę. Aż powstał dom. Ten, w którym dziś mieszkamy.
Ale dom nie rośnie sam.
Za każdą cegłą stoi człowiek. Za każdym pomysłem czy inwestycją – czyjeś nazwisko. Za każdym sukcesem – czyjaś odwaga albo upór. I właśnie tych ludzi chcemy wydobyć z miejskiego tła.
Dlatego na naszym portalu powstaje nowy cykl materiałów: „Wałbrzyscy Herosi”.
To miejsce dla tych, którzy w sposób ponadprzeciętny zapisali się w historii miasta. Tych, którzy coś zbudowali, stworzyli, wymyślili, namalowali. Tych, dzięki którym można z dumą powiedzieć: „Tak, on/ona jest z tego miasta, co ja - z Wałbrzycha”.
Jedno kryterium. Realny, prawdziwy związek z Wałbrzychem.
Nie będziemy pisać o Winstonie Churchillu, który odwiedził dwukrotnie Zamek Książ. Nie będziemy przypisywać sobie wielkich nazwisk tylko dlatego, że ktoś przespał tu jedną noc albo przejechał przez miasto w drodze na Dolny Śląsk. Żadnego „tu pod tą gruszką drzemał Kościuszko”. Sympatyczne, ale nie o to chodzi.
Chodzi o ludzi stąd
Projekt jest ambitny: 600 herosów na 600-lecie Wałbrzycha. Może zajmie nam to rok. Może dwa. Może trzy. Ale efektem będzie coś więcej niż cykl artykułów. Powstanie wałbrzyski leksykon mieszkańców – kronika ludzi, bez których to miasto by nie istniało lub nie było takie, jakie jest.
I tu wchodzicie wy - nasi odbiorcy
Przesyłajcie swoje propozycje. Nazwiska. Historie. Wspomnienia. Zdjęcia. Opowieści z podwórka, z zakładu pracy, z boiska, z pracowni, z redakcji, z warsztatu. My to uporządkujemy, opiszemy, pokażemy światu. To może być opowieść o zwykłym niezwykłym człowieku, jak Johny Radyjko, albo historia o Eufrozynie Piątek. Nie znacie? Napiszemy o niej.
Bo Wałbrzych to nie tylko budynki, ulice i rocznice. Wałbrzych to ludzie. A pierwszym z nich w naszym zestawieniu jest ktoś, kto nie budzi żadnych wątpliwości.
Wałbrzyski Heros 1/600 - Włodzimierz Ciołek
Brązowy medal mistrzostw świata, król strzelców ekstraklasy jako pomocnik, lewa noga jak skalpel i historia, która zaczyna się na podwórku w Wałbrzychu. Włodzimierz Ciołek to nie jest tylko nazwisko z kronik PZPN. To jeden z symboli sportowego Wałbrzycha – zawodnik, który wyszedł z lokalnego boiska i dotarł na mundial w Hiszpanii.

Od Nowego Miasta do reprezentacji
Urodził się 24 marca 1956 roku w Wałbrzychu. Wychowywał się na Nowym Mieście – dzielnicy, gdzie stadion był naturalnym przedłużeniem podwórka. Trafił do Górnik Wałbrzych jako nastolatek i szybko stało się jasne, że ma „to coś”.
Nie był typowym napastnikiem. Grał w pomocy. Ale miał coś, co w piłce jest walutą twardą jak skała – przegląd pola i fenomenalną lewą nogę. Strzelał, asystował, dyrygował grą.
Jako junior potrafił spędzać na stadionie po kilka godzin dziennie. Ćwiczył uderzenia i stałe fragmenty gry do znudzenia. Podobno potrafił odbijać piłkę o ściany między budynkami, tworząc własny „labirynt treningowy”.

Mielec, ekstraklasa i wielki powrót
W 1978 roku przeniósł się do Stal Mielec, bo Górnik Wałbrzych grał wtedy poza elitą. W Mielcu wszedł na poziom reprezentacyjny – stał się jednym z wyróżniających się pomocników ligi.
A potem przyszedł sezon 1983/84 i coś, co dziś wydaje się niemal nierealne – król strzelców ekstraklasy jako pomocnik. 14 bramek. Bez pozycji klasycznego snajpera. To mówi wszystko o jego ofensywnym instynkcie.
W 1983 roku wrócił do Wałbrzycha. Górnik Wałbrzych właśnie awansował do ekstraklasy, a miasto żyło piłką. Stadion na Nowym Mieście pękał w szwach. Ciołek był jednym z liderów zespołu i twarzą tamtej epoki.
Mundial 1982 – brąz i gol
Najważniejszy rozdział reprezentacyjny? Mundial w Hiszpanii w 1982 roku.
Polska zdobyła wtedy brązowy medal. Ciołek zagrał w czterech meczach i zapisał się w historii jednym golem – w wygranym 5:1 spotkaniu z Peru. Wszedł z ławki i dołożył swoje trafienie.
Nie był gwiazdą pierwszych stron gazet na miarę Bońka, ale był jednym z tych zawodników, którzy dawali drużynie jakość, spokój i technikę. Łącznie w reprezentacji rozegrał 29 meczów i zdobył 4 bramki.

Anegdoty, które pokazują skalę
Szwajcaria i powrót do domu
Końcówkę kariery spędził w szwajcarskim FC Grenchen. W 1991 roku zakończył profesjonalne granie po poważnej kontuzji kolana.
Ale nie odciął się od regionu. Wrócił w okolice Wałbrzycha. Zaangażował się w szkolenie młodzieży, działał przy Górniku, pracował z młodymi piłkarzami w Jedlinie-Zdroju.
Nie wyjechał i nie zniknął. Został „swój”.
Ciołek w liczbach
Dlaczego to ważne dziś?
W historii Wałbrzycha było wiele trudnych momentów – likwidacja kopalń, transformacja, walka o nowe otwarcie. Ale sportowe symbole zostają. Włodzimierz Ciołek to jeden z tych punktów odniesienia, które pokazują, że z wałbrzyskiego podwórka można wejść na światową scenę.
Nie był celebrytą. Nie był medialnym fajerwerkiem. Był piłkarzem, który robił swoje. I zrobił to także na mundialu.
A dla Wałbrzycha? To po prostu jeden z „naszych”, który zapisał się w historii polskiej piłki na trwałe.
0 0
Tak - Włodzimierz Ciołek to Legenda Wałbrzyskiego Górnika.
Sebastian Janikowski - gwiazda NFL
Też proszę Go dołączyć do 600 Herosów
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tvwalbrzych.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz